INWAZJA WIZYGOTÓW

krzesła W połowie IV w. katastrofalna posucha wypaliła pastwiska w stepach środkowej Azji, zmuszając koczujące tam ludy do przejścia na inne obszary. Tak więc Hunowie, lud pochodzenia turskiego, wtargnęli na stepy nadwołżańskie i stamtąd posunęli się rychło ku Morzu Czarnemu. Ludność miejscową zamieniali w niewolników, a w razie oporu — tępili bezlitośnie. W r. 375 Hunowie przekroczyli Don i zadali ciężką klęskę sarmackim Alanom oraz wschodniemu odłamowi Gotów — Ostrogotom. Rozgromione plemiona uległy rozproszeniu. Część schroniła się w górach Krymu, część poddała się jarzmu najeźdźców, reszta zaś poczęła się cofać w panice ku zachodowi, szerząc przerażenie wśród tamtejszej ludności. Pod wrażeniem groźnych wieści zachodni odłam Gotów — Wizygoci, zajmujący ziemie dzisiejszej Besarabii, porzucili swe siedziby i ruszyli nad Dunaj, prosząc w r. 376 o azyl w granicach Cesarstwa.

Dla władz rzymskich petycja taka nie była czymś nowym. Barbarzyńcy niejednokrotnie zgłaszali się z podobnymi prośbami, które zazwyczaj załatwiano przychylnie. Tym razem wprawdzie w charakterze przesiedleńców występował cały lud, ale jego liczebność nie mogła wynosić, jak przypuszczano niegdyś, wielu setek tysięcy. Te przesadne liczby podawane przez ówczesne źródła nie zasługują na wiarę. Należy przypuszczać, że najliczniejsze nawet plemiona barbarzyńców, przekraczając granice Cesarstwa, nie liczyły ponad 100 000 głów, tzn. od 20 000 do 30 000 wojowników. Prośba więc Wizygotów nie stwarzała podstaw do jakichś obaw i uzyskali oni bez trudu zezwolenie, o jakie zabiegali. Jako „sprzymierzeńcom\", wyznaczono im w charakterze obszaru osiedleńczego Mezję. Do czasu zagospodarowania się przybysze mieli otrzymywać zaopatrzenie z magazynów rządowych. GeForce 8800

Współredakcja

Wideodomofony
... i inni

Zródło

  • Lider Studio